Odpowiedź :
Pies uciekinier
Pewnego lipcowego dnia obudziłem się.
Ubrałem i umyłem twarz jak co dzień.
Zjadłem śniadanie i poszedłem do szkoły lekcje mijały bardzo długo i myślałem tylko o wyjściu z tamtego miejsca i jest godzina 14:30 byłem zachwycony że wrócę do domu zacząłem iść w stronę domu w oddali zobaczyłem duża postać a obok niej mniejszą wyglądało to jak jakaś osoba a obok niej chmura. Przyjrzałem się uważnie i zrozumiałem że to moja kochana babcia wraz z maltańczykiem który wabi się Roko,
Zacząłem biec w ich stronę bo wolałem wrócić z babcią i pieskiem niż sam.
Wracaliśmy, od domu zostało 100 metrów przeszliśmy przez ulicę i zauważyłem że piesek ciągnie się w stronę domu więc zaproponowałem babci aby go spóśćiła lecz gdy babcia odłączyła tylko smycz pies jak z procy pobiegł w stronę aut zaczęliśmy go gonić płakałem strasznie bo mógł go potrącić samochód lecz każdy się zatrzymywał w końcu zagoniliśmy go i dalej babcia niosła go na rękach po chwili zaczęliśmy się śmiać a piesek wiedział już że na spacerze więcej go nie puścimy.
Przedstawiona historia wydarzyła się naprawdę.
Mam nadzieje że może być pozdrawiam Bartłomiej Mandziuk :)